Zabawa w starym stylu_1213802

Wciąż można spotkać się z takimi zdaniami, jak “kiedyś to było…”. Osoby wypowiadające je wyrażają tęsknotę za minionymi czasami, gdy czuły się szczęśliwe lub przynajmniej spokojne. Gdy świat wyglądał inaczej i gdy nie trzeba było mierzyć się z szybkimi zmianami czy pierwszymi oznakami starzenia się (choć czasem tego typu zdania wypowiadają nawet dzieci!). Takie nostalgiczne podejście najlepiej zostało ośmieszone w popularnym powiedzonku: “kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów”. A jednak może warto czerpać z tego, co iks lat temu sprawiało nam radość. Szczególnie, że naprawdę niewiele było trzeba, żeby dobrze się bawić.

Tradycyjne gry planszowe

Najprostsza gra planszowa? Chyba warcaby. Z braku pięknie zdobionej planszy i pionków można wykorzystać nawet papier i długopis. Wystarczy narysować na kartce odpowiednią liczbę pól, a z innej kartki wyciąć albo wyrwać prowizoryczne figury. I już można przez długie godziny ćwiczyć zmysł taktyczny i sztukę strategii.

Inną nieskomplikowaną planszówką, którą z pewnością każdy zna, jest “Chińczyk”. Jego zaletą jest to, że w rozgrywce mogą brać udział 2, 3 lub 4 osoby, a w niektórych wersjach nawet więcej. Choć wiele w tej grze zależy od losu, jest on balansowany przez nasze wybory. Lepiej gonić przeciwnika czy uciekać od niego? Wystawić kolejny pionek czy wskoczyć szybko do domku? To zadziwiające, ile emocji może dostarczyć tak prosta rozgrywka!

Po prostu książka

Kiedy nie można było jeszcze utknąć na pół dnia w mediach społecznościowych (bo ich nie było), często jedynym z niewielu wyborów na samotne popołudnie była po prostu książka. Teraz czytamy w autobusach, trochę z poczucia obowiązku, trochę na uboczu innych spraw. Niewielu jest moli książkowych, którzy potrafią całkowicie zatracić się w lekturze dla niej samej, bez zastanawiania się nad tym, czy czytamy coś odpowiednio wartościowego i uznanego społecznie. A takie podróże w świat autorskich pomysłów mogą oczarować nas na całe lata.

Wyobraźnia i wspólne kreowanie rzeczywistości

Nie tylko dzieci potrafią marzyć i przeistaczać się w inne postacie. My także to umiemy, jeśli tylko sięgniemy wystarczająco daleko pamięcią i wystarczająco głęboko w świat dziecięcych pragnień. Potem tylko krok dzieli nas od własnej twórczości literackiej, muzycznej, filmowej, każdej. Nawet wspólnej, bo trudno znaleźć większą radość od tworzenia magii i piękna w towarzystwie innych odkrywców dziecięcej radości.